Ja, Piotr Rivière…

Premiera: 9 listopada 2012 na Dużej Scenie
Czas: 3 godz. 50 min z jedną przerwą

 

Osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich, przed zakupem biletów prosimy o kontakt z Biurem Obsługi Widzów (+48 71 789 04 51).

 

Ciemny kadr z wiązką światła skierowaną na półnagiego człowieka siedzącego na krześle, opierającego dłonie na kolanach. Mężczyzna ma na głowie czapkę w kształcie bardzo wysokiego stożka, zakrywającą mu twarz.

Ja, Piotr Rivière, skorom już zaszlachtował siekierom swoją matkę, swojego ojca, siostry swoje, brata swojego i wszystkich sąsiadów swoich… to autorskie przedstawienie Agaty Dudy-Gracz, inspirowane wydarzeniami, które rozegrały się  w 1835 roku w pewnej normandzkiej wsi.
Młody człowiek, Piotr Rivière, zamordował matkę, siostrę i brata, a schwytany i skazany na śmierć, opisał w szczegółowej relacji wszystko, co doprowadziło do zbrodni.

Widzowie staną się świadkami, a zarazem uczestnikami rozprawy sądowej, w czasie której wysłuchają opowieści ofiar Rivière’a. Wśród ekscytujących smaczków gminnej kroniki kryminalnej, XIX-wiecznych analiz lekarskich i sądowych procedur z epoki, rozgrywa się historia straszna i śmieszna do łez, zawikłana i gęsta od znaczeń jak fresk z szalonym „danse macabre”.

Duda-Gracz tworzy wyborny portret małej, zamkniętej społeczności i wysnuwa z niego opowieść o wybaczeniu i zbawieniu, o współistnieniu żywych i umarłych, o względności dobra i zła.

Podjąłem więc to okropne postanowienie że wszystkich troje zabiję: dwie pierwsze bo zmówiły się żeby dręczyć ojca mojego a jeśli chodzi o małego dwa były powody, jeden bo kochał moją matkę i siostrę, drugi bo obawiałem się, że jeśli tylko dwie pierwsze zabiję mój ojciec aczkolwiek wielką zgrozą zdjęty będzie mnie jeszcze żałował (…) wiedziałem, że kocha to bystre dziecię, pomyślałem taka zdejmie go zgroza, że ucieszy się z mojej śmierci i będzie żył szczęśliwszy.

Początek czerwca 1835 roku, Francja, okolice Aunay w Normandii. Młody wieśniak Pierre Rivière na progu domu brutalnie zabija swoją matkę, siostrę i ośmioletniego braciszka. Zbrodni dokonuje na oczach sąsiadów i babki, po czym spokojnie odchodzi i przez miesiąc błąka się po okolicznych lasach i gościńcach.

Kryje się, ale i gotów jest na zdemaskowanie, zachodzi do wsi i miasteczek, jakby sprawdzał, czy zostanie rozpoznany. Zawieszony między dojmującym poczuciem winy a przedziwną zgodą na swój los, między „ziemio pochłoń mnie”, a „nie martwiłem się już za bardzo czy mnie aresztują czy nie”, krąży jak zwierzę wypłoszone z kryjówki. W końcu zostaje zatrzymany.

W oczekiwaniu na proces ten ledwo piśmienny „głupek od Rivière’ów”, jak mówią o nim sąsiedzi, spisuje wstrząsający w swojej prostocie i jasności pamiętnik. Opowiada w nim o życiu całej rodziny, o utrapieniach ojca z matką–sekutnicą pierwszej klasy, o tym, jakie myśli powiodły go do zbrodni.

Tu uruchamia się „gadatliwa maszyneria sprawiedliwości i medycyny”: psychiatrzy i prokuratorzy wyrywają sobie z rąk los Rivière’a niczym anioł i diabeł ze średniowiecznych obrazów, walczące o duszę umarłego. To oczywiste, że jest nienormalny – to niemożliwe, żeby wariat myślał i pisał tak jasno – sąsiedzi mają go za idiotę – sam mówi, że tylko udawał szaleńca… Zostaje jednak skazany na śmierć, ale wkrótce potem przychodzi królewska decyzja o ułaskawieniu i zamianie kary na dożywotnie więzienie. Kilka lat po wyroku Rivière wiesza się w celi.

Dla zbrodni Rivière’a – tej przedstawionej w książce Foucaulta i tej w wersji Agaty Dudy-Gracz – ważne jest tło historyczne. Kilkadziesiąt lat minęło od rewolucji, która skąpała Francję we krwi, by na koniec zgładzić własne dzieci. Nie ma więc odtąd rzeczy ani postaci nietykalnych. Teraz już może zdarzyć się wszystko, skoro wcześniej zdarzyło się TO. Śmierć zadana z cudzej ręki, publicznie odarta z tajemnicy, staje się nie tylko absurdalnie demokratyczna, ale i przerażająco banalna.

W inscenizacji Dudy-Gracz groza zwielokrotnia się z liczbą ofiar Rivière’a: chłopak morduje całą wieś, bo przecież – skoro egzystencja jest sama w sobie tak nieznośna – jedynym wyzwoleniem stać się może obiecane w Piśmie Świętym wieczne szczęście w niebie.

Miejsce, do którego trafią widzowie, prowadzeni przez umarłych, nie ma jednak nic wspólnego z wizją rajskiego ogrodu. Gdyby zostać przy metaforze Edenu: tutaj lew będzie pożerać owieczkę wciąż na nowo, zamiast trzymać ją czule w objęciach.

Historię  Rivière’a znamy dzięki wyjątkowo bogatej dokumentacji śledztwa i procesu: zeznania świadków, pisma sądowe, ekspertyzy medyków, artykuły z gazet i „ulotki nowiniarskie” zostały w 1973 roku opublikowane i opatrzone krytycznymi komentarzami przez zespół naukowców pod kierunkiem Michela Foucaulta, francuskiego socjologa, historyka i filozofa.

Książkę pod tytułem „Ja, Piotr Rivière, skorom już zaszlachtował moją matkę, moją siostrę i brata mojego… Przypadek matkobójcy z XIX wieku”, w polskim tłumaczeniu Tadeusza Komendanta i Grzegorza Wilczyńskiego, wydało wydawnictwo słowo/obraz terytoria (2002).

 

6. MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL TEATRALNY BOSKA KOMEDIA 2013: nagroda za najlepszą muzykę dla Piotra Dziubka „za ambicje i ryzyko podejmowane w procesie tworzenia nowych jakości i relacji pomiędzy muzyką, głosem i ciałem”

WROCŁAWSKA NAGRODA TEATRALNA 2013 dla Agaty Dudy-Gracz „za porywający, zrealizowany z rozmachem, spójny artystycznie spektakl”

 

Zdjęcia: Greg Noo-Wak

 

Zapisz się do newslettera